tantany

Ekwador?

Posted from Banos, Tungurahua, Ecuador.

Kilka dni temu spotkaliśmy się w Quito z dwiema dziewczynami, które poznaliśmy przez couchsurfing. Rozmawialiśmy o Ekwadorze, o Polsce, o językach obcych. Zapytały nas: co ludzie w Polsce wiedzą/myślą o Ekwadorze? Szczerze mówiąc nie wiedzieliśmy co odpowiedzieć.

Przeprowadziłam małą ankietę, zapytałam kilka osób: z czym kojarzy wam się Ekwador? Oto odpowiedzi:

z kawą, z bananami, z piosenką Sash! – Ecuador  , z równikiem, z wyspami Galapagos, po prostu z krajem w Ameryce Południowej gdzie mówi się po hiszpańsku.  Najdłuższa była odpowiedź mojego kochanego Dziadka, marynarza: „Ekwador kojarzy ni się z Inkami,górami i równikiem. Górami fantastycznymi i urwiskami pieknych górskich rzek. Również z historią konkwistadorów i rzezią Indian.Starą architekturą w stylu kolonialnym  z pięknymi drewnianymi fasadami na froncie domów”.

W tym poście chciałabym przedstawić kilka podstawowych, ciekawych informacji dotyczących kraju, w którym obecnie jesteśmy, bo jak się okazuje Ekwador to nie tylko kawa i banany 😉

Ekwador to po hiszpańsku równik.  Kraj ten jest około 10 % mniejszy od Polski, przy czym liczba ludności to około 15 milionów. Jest to jedno z czterech krajów powstałych w wyniku rozpadu Wielkiej Kolumbii (Kolumbia, Wenezuela, Panama, Ekwador) w 1830 r. Ekwador jest jednym z mniejszych państw Ameryki Południowej.

24 maja 1822 roku Ekwador odzyskał niepodległość od Hiszpanii.

Geografia Ekwadoru jest zróżnicowana: kraj można podzielić na trzy części: wybrzeże na zachodzie Ocean Spokojny (ze słynnymi wyspami Galapagos), Andyw centrum i dżungla na wschodzie (Nizina Amazonki).

W Ekwadorze występuje jeden z najwyższych czynnych wulkanów Cotopaxi 5897 m.

Najczęściej odwiedzanym miejscem są wyspy Galapagos, oddalone od lądu o 960 km. Archipelag składa się z 19 wysepek i w 1978 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jest to raj dla amatorów przyrody, można tu bowiem spotkać wiele ciekawych zwierząt.

Stolica Quito  jest to druga najwyżej położona stolica na świecie (2850 m), zaraz po La Paz. Trzeba tu bardzo uważać na ulicy – pieszy się nie liczy.

Od 2000 r. obowiązującą walutą w Ekwadorze jest dolar amerykański, dawniej walutą było sucre. Ciężko jest zapłacić banknotem od 50 dolarów wzwyż. Ludzie boją się, ponieważ kilka lat temu wypłynęła na rynek duża ilość falsyfikatów.

Podstawowym towarem, który jest eksportowany jest ropa naftowa, aż 47%* wartości eksportu. Pozostałe produkty to: banany, krewetki, kakao, kawa.

Społeczeństwo Ekwadoru to przede wszystkim Metysi (79%), Indianie głównie Keczua (7%), potomkowie europejczyków, głównie kolonizatorów z Hiszpanii (6%) i Murzyni (7%)* – potomkowie afrykańskich niewolników. Około 70 % ludzi żyje poniżej poziomu nędzy, widać jednak, że ludzie cieszą się tym co mają, są uprzejmi i pomocni.

Mamy wrażenie, że w Ekwadorze jest strasznie dużo dzieci – nie wiem czy to dlatego, że sami jedno mamy, czy rzeczywiście tak jest. Na każdym kroku spotyka się grupkę dzieciaków, na każdym rogu mija się matkę z dzieckiem w chuście, często można zobaczyć dziecko na rękach sprzedawczyni w sklepie spożywczym (dzisiaj Tomek widział małe dziecko, które smacznie spało w plastikowej skrzynce, na której stały owoce). Dziećmi zajmują się przede wszystkim kobiety.

Kuchnia Ekwadoru to przede wszystkim mięso, warzywa, owoce i ryż. Potrawą numer 1, którą trzeba spróbować jest tzw. Ceviche – potrawa z owoców morza, najczęściej z krewetek z sokiem z limonki, cebulą z prażoną kukurydzą. Kolejnym słynnym przysmakiem jest pieczona świnka morska Cuy, na szczęście jej nie spróbujemy ze względu na nasze przekonania kulinarne :).  Następnym daniem, które należy spróbować jest Locro – zupa z awokado, sera i ziemniaków – brzmi ciekawie, jeszcze nie wiemy jak smakuje. Banany przydadzą się do przygotowania tzw. Patacones  – rozgniecione, smażone, idealne jako dodatek do dań. Dzisiaj mieliśmy okazję spróbować tzw. Humitas – masy przygotowanej z kukurydzy, mleka, masła, sera, soli i chilli, zawijane w liście z kukurydzy – szczerze mówiąc to nic specjalnego. W Banos próbowaliśmy tamtejszego przysmaku – Melcocha** – słodycze wyrabiane z miodu i trzciny cukrowej, coś w rodzaju naszych krówek (które są oczywiście o niebo lepsze). Bardzo ciekawie wygląda ich przygotowanie, panowie zarzucają ciężka, ciągnącą się masę na drewniany hak i wyrabiają ją przez długi czas, aż osiągnie odpowiednią konsystencję. Popularnym dodatkiem do dań jest baaaardzo ostry sos Aji – z ostrych czerwonych papryczek rosnących w Andach i na wybrzeżu. Jeszcze wiele rzeczy musimy spróbować. Kuchnia to obszerny temat, więc na pewno nie zabraknie posta poświęconemu jedzeniu 🙂

* informacje z wikipedia.org, ** https://mcaneu1.wordpress.com/2013/10/09/melcocha/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *